Blog > Komentarze do wpisu

 

Wieczorny spacer

Moją ulubioną formą poznawania miasta jest bezcelowe włóczenie się po jego ulicach, zaułkach i zakamarkach. Bez mapy i przewodnika. Bez przymusu, ciśnienia i konieczności. Ot tak, po prostu. Dla przyjemności. Błąkać się i odkrywać. Pozwolić się zgubić i odnaleźć w miejscu, którego się nie spodziewało. Zachwycić się. Nie móc się nadziwić. Zrozumieć, bądź nie. Westchnąć. Paść ze zmęczenia.

Ruszamy spod biura P. Na razie bezpiecznie, wzdłuż rzeki Singapore River. Przed nami, na horyzoncie rysują się trzy wieże, zwieńczone statkiem. To Marina Bay Sands. Budowla, która nie przestaje mnie zadziwiać od momentu, kiedy pierwszy raz ujrzałam ją w Internecie. Powodem mojego zdumienia jest nie tylko architektura, ale i fakt, iż na jej szczycie budynku znajduje się basen. Każdy, kto ma ochotę, może kupić bilet, wjechać na górę, zobaczyć to cudo na własne oczy, a przy okazji podziwiać miasto.

Mijamy Coleman Bridge, dochodzimy do Elgin Bridge, zza którego wyłaniają się wieżowce na Raffles Place. Zanim jednak do nich dotrzemy po przeciwnej stronie rzeki widzimy zadaszenia, pod którymi mieszczą się restauracje.

Z uwagi na turystyczny charakter tej części miasta, jadanie w tych knajpkach nie należy do najtańszych. Jednakże jest coś, dlaczego warto to zrobić chociażby raz. Niemalże każda z tych restauracji posiada własne akwarium, czy też specjalny zbiornik z wodą lub bez, w którym trzyma żywe ryby, kraby lub homary. Każdy, kto się zdecyduje na owoce morza tego typu, wybiera sobie sam, swój własny obiad albo kolację.

Dochodzimy do Raffles Place.

Błądzimy między drapaczami chmur.

I w niewiadomy sposób docieramy do drogi szybkiego ruchu.

Gubimy się. Nie chcemy wracać tą samą drogą. Decydujemy, iż będziemy szli przed siebie, gdzieś na pewno dotrzemy. Wokół nas rozciągają się jedynie place budowy. Oprócz tłumu budowlańców - nikogo. Zaczynamy wątpić. Zastanawiamy się, czy by jednak nie wrócić. Aż tu nagle, wyłania się przed nami duże skrzyżowanie, zwiększa się ruch, pojawiają się drogowskazy do metra. Uff, jest cywilizacja, gdzieś dotarliśmy. Brniemy dalej, aż tu nagle po naszej prawej stronie pojawia się taki oto widok.

Okazuje się, iż błądząc, obeszliśmy zatokę, docierając na przeciwny jej kraniec. A to z kolei oznacza, że za chwilę staniemy u podnóża Marina Bay Sands!

Przechodzimy parenaście metrów i stajemy pod dziwną konstrukcją.

Tabliczka głosi, iż jest to “Spacer we mgle”. Instalacja ta ma za zadanie rozsiewać chmurę mgły w celu obniżenia temperatury powietrza w najbliższym otoczeniu. Wizję artysty dopełniają zmeniające się kolory świateł oraz dźwięki muzyki. Iście wschodnie podejście do odbierania rzeczywistości.

Przechodzimy pod palmami.

Spoglądamy na Marinę.

Dochodzimy do kosmicznego w swym kształcie Helix Bridge, zza którego przebija Singapore Flyer i odkrywam, że most jest zamknięty. Nie przedostaniemy się tędy na drugą stronę zatoki. Wracamy, przy czym nie placem budowy, a brzegiem zatoki. Skąd rozciąga się widok, na będące jeszcze w budowie, a swym kształtem przypominające kwiat lotosu, Muzeum Sztuki i Nauki.

Idziemy dalej, by dotrzeć do miejsca, w którym znajduje się symbol Singapuru, Merlion – pół lew, pół ryba.

Rzucamy jeszcze okiem na Esplanade Theatre, któremu architekt nadał kształt duriana, owocu niezwykle popularnego w Singapurze, aczkolwiek zepchniętego do spożywania wyłącznie w domowych pieleszach, z uwagi na jego nieprzyjemny zapach.

 

wtorek, 28 września 2010, tygryska_bez_paskow
Komentarze
2010/10/07 16:15:16
Czekam na kolejną porcję podróży ;) Miasto wygląda imponująco. A jak tam kuchenne odkrycia?
-
2010/10/11 03:43:52
maioofka
Relacje będą :) Dodawanie ostatniego wpisu tak mnie zdenerwowało (trwało chyba ze trzy godziny), że postanowiłam z kolejnym zaczekać, aż będziemy podłączeni do szybszego Internetu.
Miasto jest imponujące w centrum, pozostała jego część to jedno wielkie blokowisko.
A jeśli chodzi o jedzenie, to ciągle odkrywam nowe sposoby na ryż ;) Staram się robić zdjęcia tutejszym potrawom, więc za jakiś czas dodam je na bloga :)

Teraz czytam

teraz czytam teraz czytam

Czytamy na głos

teraz czytamy na głos